niedziela, 20 lipca 2014

Hurtownia Impresji Koncertowych



Trochę zaległości na koncie, wiec okazja, by w paru słowach przegladowo wspomnieć o koncertach . Klubokawiarnia jest pierwsza w kolejce, bo koncert PiS na Sofie 11 lipca zaliczyć trzeba do klasyków. Dla niektórych osób nawet 
dystans z Krakowa nie stanowił żadnej przeszkody. Klubokawiarnia zapełniła się dość mocno i nie każdy mógł zmieścić się w piwnicznej sali, a nawet przylegającym 
korytarzu.


Śierściu jest zdecydowanym kolekcjonerem tatuaży

Nawet koncert może być pouczającym doświadczeniem.
Tak w praktyce wygląda i brzmi akord D-dur


Sierściu z Piotrkiem nie dawali zbyt łatwo za wygraną, bo trzechsetowa lista była bardzo nieskromna. Rzekłbym wręcz, że bardzo rozbuchana, skoro zawierała 51 utworów na podstawowej liście. 
Bardzo ważnym elementem ich koncertu są interakcje z publiką. Forma takich monologów, a momentami dialogów, jak ich repertuar jest przebogaty. Sierściu lubi komentować na gorąco, a czasem zagrzewa do aktywnego udziału, wspólnego śpiewania niczym trener z angielska zwany coachem. Sporo piosenek to klasyki rocka, a znacząco dominują repertuar duetu ballady - zwłaszcza takie, gdzie nie wypada nie dośpiewać paru wersów refrenu. Wspólna zabawa była przednia, choć nie wiem, ilu zapaleńców wytrwało do finiszu, bo mnie ograniczał czas i pora...



 W sobotę Kantyna rywalizowała z mundialowym meczem o 3. miejsce, czyli bój piłkarski Holandii z Brazylią. Gości lokalu bardziej ogniskowała muzyka grup Echo i Anomalia. Ta pierwsza skłoniła się w stronę zamerykanizowanego punk rocka. Ich idolami są Avril Lavigne, momentami Green Day.  Generalnie wielka chęć do grania jest,umiejętności instrumentalne również. Intensywne próby są wskazane jak najczęściej, by zyskać pewność i dobry szlif, a przede wszystkim brzmienie. Co do wokalu to wykaże wielką wstrzemięźliwość, bo niestety mikrofon był totalnie przesterowany na wzmacniaczu, a wybuchowe zgłoski były dosłownie rozwalające niestety... 


ANOMALIA




Załoga Anomalii kwadrans przed dwudziestą trzecią mogła powalczyć ze sprzętem i opieszałą, nieśmiałą publiką. Oni z kolei byli tradycyjnie i duchowo bliżsi korzeniom polskiego i brytyjskiego punka. Energia była spora, dosadna, a wsparcie drugiego wokalu dodawało powera, choć przekaz tekstowy w ojczystm języku niezbyt docierał do odbiorców. 
Myślę, że AnomaliA  i Echo zagrają jeszcze w Królewsko-Górniczym Mieście, a ich kolejne koncerty będą ciekawsze i bardziej perfekcyjne.


Następny przystanek punkowego grania w Krakowie